Około roku 1949 Andrzej Wróblewski całkowicie porzuca abstrakcję. Maluje obrazy figuratywne na wszystkich dotychczas niewykorzystanych odwrociach płócien abstrakcyjnych. Pesymistyczne w tonie, obrazy te są wyrazem szukania własnej ścieżki i chęci ?zaczęcia od nowa?, nawet jeśli miałoby się to zdarzyć w ramach figuracji.
Dwa obrazy z cyklu Rozstrzelań – sztandarowej serii okresu, kiedy artysta za pomocą „rozszerzonej koncepcji realizmu” próbował przedstawić traumę wojny i jej skutki – są dwustronne. Rozstrzelany (Rozstrzelanie z gestapowcem) na odwrocie ma Abstrakcję biologiczną będącą pochodną wcześniejszych Abstrakcji geometrycznych. Na pierwszy rzut oka zupełnie różne, oba obrazy są jednak tajemniczo bliskie. Kolory na awersie i rewersie są podobne – dominują błękity, szarości i czernie. Rozbicie figury i nienaturalne rozczłonkowanie postaci w Rozstrzelaniu można uznać za efekt abstrakcji. Znając wcześniejsze prace artysty, nie sposób jednak patrzeć na jego abstrakcje całkiem ufnie: stoją one u Wróblewskiego zdecydowanie po stronie śmierci, tak jak zastępowanie abstrakcyjnymi numerami imion i nazwisk (tożsamości) było narzędziem nazistowskiego przedsięwzięcia odhumanizowywania ofiar. W przypadku Abstrakcji biologicznej interpretację tę potęguje dodatkowo tytuł: a dokładniej rozdźwięk między nim a tym, co widać, czyli podzieloną na segmenty nicością.
Rozstrzelanie na ścianie to późniejszy obraz z cyklu, a jego styl jest bardziej mimetyczny i zgodny z założeniami realizmu socjalistycznego. Na rewersie znajduje się malowane optymistycznymi barwami Niebo.